Józef Oleksy to POSTAĆ WYBITNA!
Brakuje nam Ciebie druhu, za wcześnie odszedłeś. W Sali 106 Sejmu odbyła się dziś ważna uroczystość jubileuszu 80 – tych narodzin śp. Józefa Oleksego. Należna, Godna, Dostojna i przede wszystkim POTRZEBNA. Za stołem prezydialnym zasiedli m.in. Majka Oleksy- żona, Włodzimierz Czarzasty -Marszałek Sejmu, Minister Marek Siwiec Szef Kancelarii, Podsekretarz Stanu Jerzy Woźniak jego zastępca, Prof. Krzysztof Szamałek szef Komisji Historycznej Ruchu Studenckiego.
Sala na 200 osób wypełniona była do ostatniego miejsca tak że przybyła w ostatniej chwili moja Ania Dygasiewicz ledwo znalazła miejsce. Obecni byli luminarze aktualni i dawniejsi. Spore grono profesorskie z różnych uczelni, politycy, działacze ZSP i SZSP, posłowie, ludzie biznesu i dziennikarze. Niemal 100% obecnych znam a co najmniej 60% ośmielę się nazwać przyjaciółmi. Wspólna przeszłość zetespowska bardzo łączy. Wyróżnię może kilka osób jak prof. Jacka Raciborskiego socjologa, którego lubię słuchać w telewizyjnych wywiadach czy panelach. Red Janka Ordyńskiego, Piotrka Korczalę, Antka Dragana, Zbyszka Kowala po którym objąłem Almatur, Michała Korkozowicza, Adama Ludwiczaka, Janusza Gasta twórcy Nagrody Andrzeja Potoka, Michała Oleksego – syna, Bogusia Zalewskiego, ambasadora ad personam Wojtka Piekarskiego, Bogusia Jędrzejczaka z Łodzi, mec Czeszejko- Sochackiego, Sławka Golonkę mego zastępcę w Orlenie, Mariana Sewerskiego prezesa Czytelnika, Andrzeja Szynkę – dyplomatę kiedyś tłumaczącego Lecha Wałęse w USA, dr Staszka Kajzera przybyłego aż z Gliwic. Wystarczy – wiem nie sposób wszystkich wymienić…
Spotkanie rozpoczął marszałek Włodzimierz Czarzasty bardzo ładnie opowiadając o Józefie Oleksym i jego roli jako człowieka Lewicy konkludując tym, że bardzo go brak. Wspomniał o konieczności pielęgnowania wzorców i autorytetów jak Józef Oleksy, bo to oprócz szacunku dla nich buduje i wzmacnia tożsamość całej Lewicy. Podziękował Marii Oleksy za pracę w tym właśnie temacie i zachęcił wszystkich do wspólnych działań. Pozostali mówcy jak dr Boguś Zalewski ex dyr. Gabinetu premiera RP, Michał Syska viceminister w urzędzie ds. Kombatantów, prof Krzysiek Szamałek czy prof. Jurek Jaskiernia, wspominali wyjątkowość śp. Jubilata i jego talenty oraz przywoływali różne anegdoty. Nawet ja sam zmotywowany presją zachęcających spojrzeń kolegów odważyłem się wystąpić i wspomnieć wizytę państwa Oleksych u mnie na Mazurach, kiedy to się dowiedziałem jak piękna wysportowana studentka Majeczka uratowała młodego obiecującego studenta SGPiS przed utonięciem na jez. Łabapa zyskując męża przy okazji … W tych opowiadaniach Józef jawił się jako człowiek pogodny, tolerancyjny, życzliwy, a przy tym skuteczny i lojalny polityk o wyjątkowych talentach szczególnie w laniu intelektualnej oliwy na wzburzone fale sporów politycznych i nie tylko…
Józef Oleksy urodził się 80 lat temu 22 czerwca w Nowym Sączu i to nas zbliżyło, gdy poznaliśmy się w 1975 roku, kiedy to zostałem szefem Biura Praktyk Zagranicznych Politechniki Śląskiej, a Witek Nawrocki ówczesny kierownik wydziału Zagranicznego ZG SZSP, nadzorujący wymianę studencką uznał, że powinienem zostać przedstawiony Józefowi, bo dobrze rokuję. Witek też był absolwentem SGPiS i przyjaźnił się z Józefem pełniącym podówczas funkcję szefa Rady Młodych Pracowników Nauki w SZSP. Oprócz życzliwości Witka miałem także „listy polecające” od Stefana Zandera mego poprzednika oraz Piotrka Makselona szefa Zarządu Wojewódzkiego SZSP w Katowicach, z którym się bardzo lubili. Jednak to co zjednało mi sympatię śp. jubilata było pochodzenie mojej rodziny po mieczu z Nowego Sącza i późniejsze nasze spotkania tamże z okazji Wszystkich Świętych, bowiem jeździliśmy tam co roku. Lubili się z moim śp. Tatą, z którym kilkukrotnie mieli okazję porozmawiać wspomnieniowo o Nowym Sączu i Piłsudczykach (mój dziadek był) i zbliżyli poglądy…
Kariera Józefa Oleksego odbywała się na moich oczach i miałem wręcz zaszczyt obserwować ją z bliska, pozwolę sobie nawet wielce nieskromnie zauważyć, że bywałem we wszystkich jego gabinetach począwszy od KC gdzie był Kierownikiem Biura Centralnej Komisji Rewizyjnej poprzez gabinet 1-go sekretarza w Białej Podlaskiej, gabinety poselskie, Ministra ds. Związków Zawodowych u Rakowskiego, Marszałka Sejmu (gdzie pozwolił mi stuknąć Bławą Marszałkowską o podłogę), Prezesa Rady Ministrów, Ministra Spraw Wewnętrznych czy Przewodniczącego SLD. Bywało, że podróżowaliśmy wspólnie na wydarzenia gospodarczo-polityczne np. do Salzburga na tzw „małe Davos” gdzie chyba niepotrzebnie przedstawiłem Józefowi mego późniejszego niechlubnego zresztą następcę w Orlenie – Igora Chalubca… (Możejki i Ruch)
Spotykaliśmy się oczywiście także prywatnie z okazji różnych imienin urodzin, ślubów jnp mojego drugiego czy też mojej 50-tki gdzie 21 osób otrzymało specjalny unikalny medal wykonany przez znaną artystkę Hannę Popowicz upamiętniający minimum 21 lat naszej nieprzerwanej przyjaźni. Oczywiście jako jeden z nich uświetnił swoją osobą pamiątkowe zdjęcie „medalistów”. Co roku spotykaliśmy się na imieninach śp. Krzysia Lotha (ONZ) na Mazurach, gdzie Józef brylował roziskrzoną inteligencją i erudycją, a jego przez wszystkich wyczekiwany często niemal półgodzinny toast (zawierający różne adresy lub wycieczki do uczestników) był zachwycającym dziełem literacko-kabaretowo-politycznym i wielu uczestników dla tego toastu gnała przez pół Polski nagradzając go potem wybuchami śmiechu i rzęsistymi brawami. Muszę tu wspomnieć, że sztuki wygłaszania mów i toastów uczyłem się właśnie od Józefa Oleksego. Dobra szkoła. Wybitna. Jak zawrzeć w paru zdaniach sens sprawy i jeszcze opatrzyć go anegdotą, i do tego rozmasować ewentualny ból trudnej acz koniecznej właśnie wiadomości.
Józef był osobą skupiającą uwagę w każdym towarzystwie. Był niezwykle charyzmatyczny -nie musiał nic mówić -gdy wchodził wszyscy milkli i chcieli go słuchać. A zawsze miał coś do powiedzenia bowiem dysponował kosmiczną wiedzą zdobywaną nieustannie. Pending. Czytał tony książek i esejów nie tylko po polsku. Kochał spory intelektualne w zasadzie w dowolnych tematach, bo w każdym był au courant. Był oczytany, a wiedzę wysysał także ze wszystkich interlokutorów zmuszając ich do poważnego wysiłku. Pamiętam, kiedy pracowałem w Pepsi interesowało go jak ocenia się pracowników i czy to jest sprawiedliwa i uczciwa metoda a zgłębiał temat na wylot… Jednocześnie nie bywał nigdy zacietrzewiony ani zdenerwowany w takich dysputach. Był siłą spokoju i tolerancji. Pięknie powiedział na dzisiejszej uroczystości w Sejmie marszałek Włodzimierz Czarzasty, że Józefa bardzo nam brakuje na współczesnej rozedrganej scenie politycznej, bo był wybitnym rozjemcą sporów i poszukiwaczem kompromisów godzącym różne strony i tonującym emocje. Ten talent zaprowadził go kiedyś na fotel Ministra Współpracy ze Związkami Zawodowymi, gdzie sprawdzał się fenomenalnie. Józef Oleksy to postać wybitna także dlatego, że szukał w ludziach dobra co pozwalało mu na utrzymywanie bardzo dobrych relacji z całą sceną polityczną. Przyjaźnił się np. z prof. Niesiołowskim -swoim wrogiem politycznym, czy Krzychem Kilianem ministrem z otoczenia JKB, potrafił rozmawiać z Leszkiem Moczulskim założycielem Konfederacji Polski Niepodległej. Uwielbiali go zagraniczni dyplomaci, ambasadorzy zabiegali o jego obecność na ich narodowych wydarzeniach. Mówiło się, że on jest politykiem 360 stopni – oczywiście zawsze serce miał z lewej strony, co mu nie przeszkadzało w rozmowach ze wszystkimi. Potrafił. Potrafił myślę także dlatego, że nie obawiał się tych rozmów, bo miał w sobie zasoby, pokłady wręcz wiedzy, której nie wahał się używać, a także erystycznie fechtował się na najwyższym poziomie nikogo nie urażając, ale dobitnie wbijając ćwieki w debatach, które wtedy szybko porządkowały fakty i argumenty. To stara dobra szkoła, której wyznawcą jest także inny wybitny polityk i przywódca lewicy – Aleksander Kwaśniewski- także przywołany na tej Sali przez Włodka Czarzastego jako przykład, o którym mówimy jako wzorcowym Prezydencie i mężu stanu. Ci dwaj politycy wraz z Włodkiem Cimoszewiczom przez lata wyznaczali kanony moralne i etyczne w polskiej polityce – dzisiaj tak bezprzykładnie dewastowane …
Dzięki Józefowi poznałem wielu ciekawych ludzi z różnych środowisk, bo On był ekumeniczny. Np poznałem (i do dziś utrzymujemy relacje) Ekscelencję Najprzewielebniejszego Abla, Prawosławnego Arcybiskupa Lubelsko Chełmskiego kościoła Autokefalicznego – już sam tytuł robi wrażenie, a człowiek i jego postura jeszcze większe. Także hierarchów katolickich oczywiście w tym Prymasa Józefa Glempa czy naczelnego Rabina Poski, z którymi jubilat prowadził poważne pryncypialne spory ideowe nawet biesiadując wraz z nimi bowiem jako abiturient (niedokończony) Niższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, bo mama widziała go księdzem) uważał się za predestynowanego do takich debat właśnie z pozycji lewicowych.
Postrzegamy Józefa Oleksego jako człowieka wszechstronnego i słusznie – w tamtych czasach popularny był żart: wsiada Józef do samochodu
służbowego, a kierowca pyta – Gdzie jedziemy? a na to Józef – obojętne, ja wszędzie jestem potrzebny…
A najśmieszniejsze w tej anegdocie jest to, że on naprawdę wszędzie był potrzebny. Brakuje nam Ciebie druhu, za wcześnie odszedłeś. Brakuje twego lekko chrypiącego głosu wygłaszającego wzruszające laudacje, przemowy, anegdoty czy poważne, mądre wystąpienia osadzone w realiach, przywołujące ludzi i wydarzenia, które miały miejsce i które były prawdziwie dojmujące swoją trafnością i dalekosiężną wizją społecznie wrażliwego świata i zasobnej zgodnej Polski.
Warto też zajrzeć tutaj:
https://www.facebook.com/photo/?fbid=881619251665026&set=pcb.881620751664876
